CZY MOŻNA SIĘ MODLIĆ DO WILKA?

Oczywiście, że można! Tylko czy jest sens?

Na to pytanie można odpowiedzieć na trzy sposoby. Jeden jest czysto myślowy, drugi i trzeci są eksperymentalne.

Zacznijmy od pierwszego. Załóżmy, że spotykasz wilka w lesie. Jesteś sam/sama i widzisz jego bursztynowe oczy utkwione w Tobie.

Wilk jest istotą posiadającą węch czulszy od ludzkiego około stu razy. Na zapach człowieka z kolei składają się cząsteczki wszystkich związków chemicznych, jakie  się z tegoż człowieka ulatniają. Pot, mocz, kał (tak, tak, wilk wyczuje to nawet jeśli by człowiek był świeżo umyty!) krew, hormony, złuszczający się naskórek, związki chemiczne w wydychanym powietrzu itp. itd.

Każdy z tych zapachów składowych zanalizowany chemicznie dostarcza wielu informacji. A więc co dany człowiek jadł ostatnio i w jakiej kolejności; jak przebiega trawienie, tego co zjadł; ogólnie, jak się odżywia, a co za tym idzie, jaki prowadzi tryb życia. Inne zapachy poinformują, czy dany człowiek jest wyspany, czy jest trzeźwy, czy przyjmuje jakieś leki; dalej idąc, jaki jest stan jego zdrowia; na co choruje i o tym wie, a na co choruje jeszcze tego nieświadom; wreszcie, jaki ma nastrój, co czuje, czy się boi, czy jest spokojny, czy się cieszy, czy jest wściekły.

Wilk jest w stanie ogromną część tych informacji zdobyć kilkoma pociągnięciami nosa. Oczywistym jest więc, że zwracanie się do wilka ludzkimi słowami jest niepotrzebne, bo nawet jeśli  rozumiałby on tak prymitywny (bo oparty tylko na jednym przekaźniku, czyli dźwięku) sposób rozmawiania, to jedyne, czego mógłby się jeszcze dowiedzieć o człowieku to to, czy właśnie próbuje on kłamać, czy nie.

Z drugiej jednak strony, choć treść naszych słów w takim spotkaniu jest nieistotna, to sam fakt mówienia ma już znaczenie – jest otwarciem się, propozycją, wyrażeniem chęci kontaktu.

W tym znaczeniu modlitwa do Wilka ma sens pod warunkiem, że nie oczekujemy od Niego, że będzie przywiązywał wielką wagę do treści naszych słów.

Ale dość filozofowania. Czas na eksperymentalne sprawdzenie sensowności modlitwy do Wilka.

Pierwszego sposobu może użyć każdy, kto ma w domu psa. Przeprowadziłem niewielki sondaż na jednym z forów grupujących ludzi mieszkających z psami. Na 137 osób 131 odpowiedziało „zdecydowanie tak” na pytanie, czy rozmawianie z psem (pytanie nie obejmowało komend czy poleceń, ale mówienie tak, jak do człowieka) pozytywnie wpływa na więź człowiek – zwierzę, czy tą więź wzmacnia.

Ja po swoich doświadczeniach, również uważam, że tak właśnie jest. Rozmawianie z psem tworzy i umacnia przyjaźń, przyjaźń innej kategorii niż jakakolwiek z tych nawiązywanych z ludźmi. Można to zaobserwować po zmianach zachowana psa. Możliwe również, że rozmowa w której rozmawiający nie rozumieją się nawzajem jest pod tym względem nawet skuteczniejsza, bo ludzie kłócą się przeważnie i obrażają na skutek tego, co zrozumieją z przemowy drugiego, a nie na skutek tego, czego nie zrozumieją.

Jeśli więc mówienie do psa wzmacnia więź z nim, czemu nie miałoby tak być w przypadku wilka, i to Tego Wilka?

Drugi eksperyment jest najprostszy. Zacznij się modlić do Wilka i zobacz, czy będzie jakiś skutek, dający się z faktem naszej modlitwy powiązać.

Modlitwa do Wilka ma jeszcze jedną zaletę. Skoro Wilkowi nie trzeba wiele mówić to ci, którzy zechcą z Nim tworzyć więź nie muszą poświęcać nawet pięciu procent czasu, jaki ludzie potrafią tracić na przemawianie do swoich bogów, którzy nigdy, żadną więzią ani dowodem uwagi im nie odpowiedzą.

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.