CZYM SIĘ WILK STRESUJE

Życie dzikich wilków, podobnie jak życie każdej żywej istoty na tej planecie potrafi być stresujące. Nie brakuje problemów, nie brakuje cierpień ani strachu. Czy możemy jednak wniknąć w dziki świat i dowiedzieć się w sposób naukowy, jakie są wilcze zmartwienia? I czego możemy się w tej kwestii od wilków nauczyć? O tym właśnie chciałbym dzisiaj Wam opowiedzieć.

Jak to w ogóle zbadać???

Pierwszym problemem, wobec którego stajemy, gdy chcemy zbadać takie rzeczy jest to, jaką obrać metodę. Moglibyśmy na przykład przebrać się za wilka, spróbować życia w stadzie i na własnej skórze doznać codziennych wilczych trosk. Co więcej, takie próby podejmowano. Obserwacja zachowań tak „z daleka”, jak „z wewnątrz” ma jednak pewną wadę.

Wyobraź sobie, że siedzisz w lesie i oglądasz przez lornetkę stado wilków. Obserwujesz ich zaniepokojenie. Jaką masz gwarancję, że to ty sam nie jesteś powodem tego zachowania?

Oczywiście wpływ samego badacza na to, co bada nie dyskwalifikuje całkowicie takiej metody. To dobry wstęp do tego, żeby ogólnie się dowiedzieć, jak życie wilków wygląda i co może być powodem stresu w ich życiu. Jednak do badania rozstrzygającego trzeba się zabrać inaczej.

W latach 2004 – 2007 zespół pod kierownictwem dr Julii Eggermann z Uniwesytetu w Siegen podjął się próby odpowiedzi na pytanie, co powoduje u wilków najwięcej stresu. W tym celu badacze przez kilka lat wędrowali po Bieszczadach i Puszczy Świętokrzyskiej zbierając… kupy. Co więcej, wybrzydzali: nie brali kup starych, zeschłych, ale takie jeszcze wilgotne. Oczywiście WILCZE kupy. Zebrali i przeanalizowali aż 59 gówienek. No cóż, nauka też potrafi śmierdzieć. 🙂

Podchodząc jednak do tematu poważnie: metoda badania składu kału ma same zalety. Po pierwsze, stres to zjawisko chemiczne. Zależnie od tego, co w kupie wykryjemy można się dowiedzieć, czy ten, kto się właśnie załatwił, jest zestresowany i w jakim stopniu. Po drugie, zbierając wilcze kupy nie wchodzimy w interakcję z samymi wilkami, a tym samym wykluczamy możliwość, że to my sami staniemy się powodem ich zdenerwowania.

W kupie prawda

Gdy zwierzę przeżywa silny stres, komórki jego ciała produkują dużo glikokortykoidów, hormonów steroidowych, które wzmacniają działanie bardziej popularnej adrenaliny. Innymi słowy: jak adrenalina nie wystarcza, bo zrobiło się naprawdę gorąco, z pomocą spieszą właśnie glikokortykoidy. Gdy taki hormon zaś spełni już swoją rolę jest metabolizowany, a resztki po całej imprezie lądują w odchodach.

Zespół dr Eggermann potraktował próbki kału testem immunoenzymatycznym na kortyzol. Z różnymi wariantami takiego testu możemy się spotkać, jeśli zdarzy się nam zachorować na boreliozę, toksoplazmozę, chorobę Hashimoto czy glistę ludzką. Tym razem jednak pozwolił on wykryć w kale resztki przeżytego stresu.

Oczywiście, sam odczyt jeszcze nic nam nie powie. Trzeba jeszcze w sposób wymierny oszacować możliwe czynniki stresujące. Wytypowano takie cztery: stres związany z okresem godowym, spowodowany przez ludzi, wielkość samego stada wilków i dostępność pożywienia.

Tu się zaczęła zabawa. O ile stres związany z okresem godowym łatwo wykryć dzięki temu, że wilki mają stały okres godowy, zaczynający się w lutym, a kończący się w maju urodzeniem szczeniaczków, to gorzej z innymi czynnikami.

Wielkość stada, wbrew pozorom, nie jest taka łatwa do oszacowania, jeśli się nie obserwuje wilków bezpośrednio. Trzeba godzin spędzonych w lesie, żmudnego wyszukiwania, liczenia i rozróżniania wilczych śladów.

Aby oszacować dostępność pożywienia, trzeba zdobyć dane na temat ilości i rozmieszczenia zwierząt, którymi się wilki zajadają. A to oznacza, że trzeba się dowiedzieć, ile jest na danym obszarze jeleni, dzików, saren, bobrów a nawet lisów.

Najtrudniej chyba zmierzyć, ile jest w lesie człowieka 🙂 Poradzono sobie z tym wyciągając jeden współczynnik z takich danych jak: gęstość dróg różnej klasy (czyli ile jest na terytorium wilków nowiutkich, wygodnych autostrad czteropasmowych, a ile dziurawych dróg powiatowych, gminnych… Tak, wiem, że nie trzeba skomplikowanych obliczeń, żeby na to pytanie odpowiedzieć nawet w skali całej Polski. Ale to badanie naukowe, więc potrzebujemy twardych liczb) oraz natężenie ruchu samochodowego na tychże.

No i czego się dowiedzieliśmy

Wyniki badań były dość zaskakujące. Okazało się, że wilki generalnie… mają w głębokim poważaniu obecność człowieka na danym terytorium. O wiele, ale to o wiele bardziej przejmują się dwoma sprawami: seksem i przygotowaniem oddziału położniczego 🙂

Wilki, w odróżnieniu od człowieka uprawiają seks raz w roku… wróć. No dobra, niekoniecznie W ODRÓŻNIENIU. Koniec stycznia i początek lutego to czas, kiedy każdemu wilkowi się chce, ale nie każdy może, bo wolno się rozmnożyć z reguły tylko przywódcy stada. To czas, kiedy wilcza rodzina kłóci się jak nigdy o to, kto ma w tym roku prawo „to” zrobić. Młodsze, nabuzowane wilki często wtedy odchodzą od stada, żeby założyć swoje. Inne z kolei decydują się na zmianę orientacji seksualnej, żeby tylko jakoś się wyżyć. Wiele jest w tym czasie w stadzie agresji i rywalizacji.

Wydawać się nam to może brutalne, ale przyganiał kocioł garnkowi. Ludzie miażdżą sobie kości twarzoczaszki za krzywe spojrzenie. Ludzie wrzeszczą na siebie jak opętani za byle bzdury. Zabijają się w imię rzeczy, których nie ma, bo są wydumane przez nasze umysły. Raz w roku pożreć się o seks – to brzmi o wiele bardziej cywilizowanie niż to, co widzimy choćby w związku z obchodami 11 listopada.

Poza tym Przyroda bardzo szybko zakończy życie tych, którzy by kłócili się o przysłowiowe pierdoły. Doroczne kłótnie wilków pozwalają im zweryfikować władzę swojego przywódcy, pozwalają wybrać najlepszego ojca i najlepszą matkę dla dzieci stada. Tym samym, zamiast szkodzić, tak naprawdę umacniają stado.

Drugi czas stresu przychodzi, gdy wybrana wilczyca jest już w zaawansowanej ciąży i lada chwila urodzi. Całe stado uczestniczy wtedy w gorączkowych przygotowaniach. Trzeba wybrać spokojne, bezpieczne miejsce na norę, w której wilcze szczeniaczki będą bezpieczne i będą mogły przeżyć najtrudniejszy czas, gdy są najsłabsze. Trzeba zdobyć jak najwięcej zapasów pożywienia, gdyż w okresie po urodzeniu wilcza mama jest zbyt słaba, by polować ze stadem, a jest ona najczęściej najbardziej doświadczonym łowcą. W tym czasie stado musi chronić ją i wilczki, nie ma więc mowy o dalekich wyprawach łowieckich.

A co z tymi ludźmi?

Na tle powyższych problemów wilki zdają się nie przejmować za bardzo obecnością człowieka na swoim terytorium.

Tu jest miejsce, żeby rozprawić się z pewnym bardzo szkodliwym mitem, który panuje w umysłach ludzi. Chodzi mianowicie o falę histerii, która ogarnia raz po raz różne miejsca w Polsce, kiedy jakiś wilk ośmieli się: pokazać w pobliżu ludzkich siedzib, nie uciec od razu na jedno pierdnięcie człowieka lub, co gorsza, ośmieli się mu przyglądać z zaciekawieniem.

WILK TO NIE MASZYNA. To, że wie, jak niebezpieczni potrafią być ludzie nie oznacza, że będzie zawsze automatycznie uciekał. Nie oznacza to też, że jeśli nie ucieka to na pewno jest chory na wściekliznę albo zaraz cię zje.

Podam przykład: wielu ludzi posiada instynktowny strach przed pająkami. Objawiać się on może wrzaskiem i gwałtowną ucieczką, gdy po ścianie tenże stawonóg sobie przelezie. Ale to nie oznacza, że takiego lęku nie można przezwyciężyć. W większości wypadków różnego rodzaje fobie można pokonać nawet bez pomocy wykwalifikowanych terapeutów.

Tak samo wilki. Boją się ludzi, ale to ogólna reguła. Każdy wilk jest indywidualnością, zdarzają się wśród nich chojraki i są też bojaźliwe cieniasy. Wspólną zaś cechą wilków jest ogromna ciekawość świata, chęć badania tego, co ich otacza. Ta ciekawość może więc sprawić, że wilk zamiast uciekać przystanie i będzie obserwował człowieka. Zapewne będzie się przy tym zastanawiał, dlaczego ten dwónóg reaguje tak nerwowo na jego obecność, skoro wilk nie posiada z reguły broni palnej ani nie jest z ONR-u.

Ponadto, Polska to nie Kanada. Jesteśmy dość gęsto zaludnionym krajem i rzadko kiedy można przejść po lesie czy górach i nie napotkać żadnego człowieka. Ludzie są tu wszędzie. Nie rozumiem więc zupełnie, dlaczego ludzie się dziwią, że wilki się do nich przyzwyczaiły.

To przyzwyczajenie zaś i ciekawość nie są dla ciebie, Czytelniku zagrożeniem. Wilki rzadko chorują na wściekliznę, bo zadbał już o to Dobór Naturalny. Ponadto mięso ludzkie jest dla wilka nieszczególnie atrakcyjne, a to przez możliwość zarażenia się chorobami prionowymi. O czym wilki doskonale wiedzą. Jeśli więc będziesz w lesie i spotkasz wilka, który będzie na Ciebie patrzył, zamiast wariować ze strachu lepiej zrób mu zdjęcie. I tego samego dnia zagraj w totolotka, bo wiedz, że najwyraźniej masz właśnie fartowny czas 🙂

Artykuł powstał w oparciu o: J. Eggermann, J. Theuerkauf, B. Pirga, A. Milanowski, R. Gula. Stress – hormone levels of wolves in relation to breeding season, pack size, human activity and prey density. W: Annales Zoologici Fennici, Vol. 50, Nr 3(2013), str. 170 – 175.

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.