I RZEKŁ BÓG: „TYLKO NIE MÓW NIKOMU”

Wielu z Was napisało do mnie z pytaniem, jakie wrażenia wyniosłem jako były duchowny katolicki z obejrzenia filmu: „Tylko nie mów nikomu” Tomasza Sekielskiego. Nie będę się rozpisywał…

Zilustruję to, co chcę poniżej napisać cytatem komentarza pod postem jednej z moich znajomych, absolwentki teologii, zaprzyjaźnionej z wieloma księżmi. Wstawiła ona film z wypowiedzią prymasa Polski na temat filmu. A ktoś (miłosiernie pominę jakiekolwiek dane) zareagował słowami:

„To trochę tak jakby papież miał przepraszać za kod Leonarda da Vinci… nie rozumiem :-(” (pisownia oryginalna – Sz. F.)

I tu właśnie leży problem – smutny, żałosny, problem. Polega on na tym, że duchowieństwo katolickie może sobie spokojnie na wszelkie skandale pedofilskie pozwolić. Może sobie pozwolić na obmacywanie dzieci, na ignorowanie nakazów sądowych, na olanie tych czy tamtych słów oburzenia. A to dlatego, że ma silną grupę fanatycznych wiernych, wychowanych na najprzeróżniejszych pralniach mózgu typu oazy, neokatechumenat, intensywne akcje „ewangelizacyjne” o charakterze charyzmatycznym, biblijnym. Ta grupa spokojnie zignoruje film Tomasza Sekielskiego, zbywając go słowami typu: „ludzie są słabi i grzeszni, ale Kościół jest święty”, „To tylko margines, nieliczni” itd.

Ta grupa wiernych, nawet jeśli będzie w mniejszości, utrzyma rezydencje i limuzyny biskupów, wystawne przyjęcia na plebaniach, kosztowną garderobę księży i ich próżniacze życie. Może trochę skromniej, może trochę będą musieli poutyskiwać na małą ofiarność, na masońską, wrogą Kościołowi propagandę genderowego spisku. Ale przetrwają, przeczekają, aż smród się rozwieje i wielu oburzonych po ludzku wiernych zapomni o filmie, zapomni o tym czy innym skandalu, powrócą na klęczkach do księży i nadal będą im przysyłać swoje dzieci na poużywanie.

Co na to wilk?

Co jakiś czas te czy inne media (najczęściej regionalne, ledwo wiążące koniec z końcem) wielkimi nagłówkami czy wrzaskliwymi reportażami krzyczą: „WILKI POJAWIŁY SIĘ W… (nazwa miejscowości)!!!” I podtytuł w stylu: „Rodzice obawiają się o swoje dzieci idące do szkoły”.

I to chcę powiedzieć w imieniu Przyrody i w imieniu Wilków. Nie bójcie się o swoje dzieci, gdy przechodzą w drodze do szkoły obok ciemnego lasu. Nie bójcie się, że z wysokości zwalonego pnia, z oddali spojrzy na nie Wilk. Bójcie się o swoje dzieci, gdy już ten las i tego Wilka miną i pójdą na katechezę do funkcjonariusza chrześcijańskiego Boga.

Wilk nie zaatakuje, nie skrzywdzi. Ręczę za to własnym życiem, bo wiele razy w lesie wilki miały to moje życie na talerzu i żaden po nie nie sięgnął. Wiele razy Las mógł mnie zabić, Przyroda skrzywdzić, a tego nie zrobiła.

Miałem to szczęście, że nigdy nie doświadczyłem seksualnego molestowania od księży – doświadczyłem za to siły ich psychicznego ataku na rozum, na uczucia, na emocje człowieka, ich arogancji, w której twierdzą, że fanatyczne oddanie ze strony wiernych im się po prostu należy. I wiem, że za wierzchołkiem seksualnych nadużyć w Kościele kryje się o wiele większa góra lodowa nieustającego od setek lat gwałtu, jakiego Kościół Święty osobiście, jako instytucja, Bóg chrześcijański jako jego wytwór dopuszcza się na ludzkiej naturze we wszelkich jej wymiarach, nie tylko seksualnym.

Wierz bez dowodów. Nie pytaj, nie dociekaj, nie wątp. Nie trzymaj się za ręce i nie całuj przed ślubem. Powtarzaj sto pięćdziesiąt razy: „Zdrowaś Mario”. Bądź owieczką, potulnie podążającą za pasterzem, daj mu się wydoić i ostrzyc do gołej skóry. Miłuj nieprzyjaciół, błogosław tym, którzy cię przeklinają. Jeśli kto cię uderzy w jeden policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli kto cię zgwałci analnie, zrób mu jeszcze loda. Oto nauka Kościoła, oto nauka chrześcijańskiego, potwornego Boga.

Dlatego odszedłem od niego i zwróciłem się do Wilka, do Lasu, do Przyrody, do Prawa Doboru Naturalnego. To jest mój Bóg i jest to Bóg, którego cały czas mogę widzieć fizycznymi oczami. Nie wyimaginowany, łatwy do manipulacji przez bezwzględną, religijną mafię fantazmat, ale coś, co mogę sam zbadać, sam zobaczyć, sam doświadczyć.

Po obejrzeniu „Tylko nie mów nikomu” to mnie najbardziej martwi, że pomimo tego i tak rozum wielu ludzi pozostanie w okowach ideologicznych bredni, które pozwalają niespełnionym seksualnie dziadom do woli wyżywać się na dzieciach.  Te same brednie, dokładnie te same, pozwalają wyrzynać Lasy, traktować Przyrodę jako jeden wielki zasób do pozyskania, zabijać wolne zwierzęta, krzywdzić je, odbierać im przestrzeń.

Wierzę jednak, że znajdzie się niewielu wprawdzie, ale zawsze trochę ludzi, którzy na skutek tego filmu się zastanowią, czy Bóg, który takich funkcjonariuszy „wybiera”, „powołuje”, który spokojnie patrzy, jak wywijają penisami przed twarzą dziecka, który im błogosławi dobrym, wygodnym życiem – czy ten Bóg zasługuje na zaufanie i wiarę. Ja wiem, że nie zasługuje i jestem szczęśliwy, że się od niego odwróciłem. I choć zapewne wielu mnie będzie linczować za to, że ośmieliłem się obwiniać tego „słodziutkiego”, „miłosiernego”, „którego istnienie udowodniono” Boga, to tak, będę go obwiniał. O to, że nie istnieje, ale jest wytworem mafiozów, wygodnym narzędziem do manipulowania, do wzbudzania fanatycznego oddania, a tym samym: do zyskiwania nieograniczonej władzy, karmiącej kiesy i pychę wąskiej grupy sfrustrowanych seksualnie facetów.

Podziel się

3 Replies to “I RZEKŁ BÓG: „TYLKO NIE MÓW NIKOMU””

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.