CO MA WILK DO ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH?

Wizerunek wilka namiętnie wykorzystuje się jako emblemat tzw. „żołnierzy wyklętych”. Często dodaje się nawet hasło: „żyli prawem wilka”.

Nie, żebym miał coś przeciwko. Każdy ma prawo wybierać sobie taki emblemat swój czy tego, co jest dla niego ważne, jaki mu się żywnie podoba.

Proponuję jednak się zastanowić, czyim jeszcze emblematem mógłby być wilk?

Weźmy na przykład pewną prokreacyjną trudność, jaką wilki napotykają mniej więcej raz w roku. Okres godowy zaczyna się mniej więcej w końcu stycznia lub na początku lutego. Wówczas stado decyduje się na rozmnożenie. Jednakże praca całego stada wystarczy – z trudem – do utrzymania tylko jednego miotu. W związku z tym prawo do rozmnażania w stadzie ma tylko jedna para.

A co z tymi, którzy nie należą do tej szczęśliwej pary? No cóż, wszystko byłoby proste, gdyby pozostałe wilki były impotentami albo w ogóle rodziły się bezpłodne tak, jak robotnice u mrówek. Jednakże stado wilków to nie mrowisko i każdy wilk musi być gotowy do przejęcia obowiązków przywódcy stada na wypadek jego śmierci lub niezdolności do dalszego sprawowania tej funkcji. Innymi słowy, musi mieć popęd seksualny i wszystko na miejscu, żeby w razie czego też móc spłodzić małe wilczki. No, ale jednocześnie nie może się rozmnażać, dopóki jest nad nim przywódca… co robić??

Oględnie mówiąc, panowie wilki, którzy nie są aktualnymi przywódcami… pomagają sobie nawzajem w rozładowaniu napięcia. Czyli, tym razem bez ogródek, dokonują stosunków homoseksualnych.

Wilk mógłby być więc świetnym emblematem LGTB zamiast już dość wyświechtanej tęczy.

Ale wilki reprezentują tym samym coś jeszcze straszliwszego. Przecież ludzki osobnik płci męskiej, który woli panów może powiedzieć, że tak po prostu ma, że podoba mu się płeć tożsama i nic na to nie poradzi. A wilki stosują przecież homoseksualizm jako rodzaj antykoncepcji! Przecież temu to służy, żeby nie spłodzić szczeniaków, których stado nie zdoła utrzymać.

I znów wilk byłby doskonałym wizerunkiem na sztandar tych, którzy walczą o powszechny i nieograniczony dostęp do antykoncepcji.

No dobrze, a co się dzieje, jeśli wilczyca w stadzie zajdzie w ciążę, ale w tym czasie nagle pogorszą się warunki bytowe, tj. zabraknie pożywienia w lesie? Wówczas ciąża zostaje przerwana. Płód zostaje wchłonięty przez organizm matki lub poroniony.

No proszę! Wilk może posłużyć nawet za emblemat środowisk proaborcyjnych!

Ale zejdźmy z tematu numer jeden i zajmijmy się polityką na ten przykład. Wilki – nie będąc zresztą żadnym wyjątkiem w świecie przyrody – jeśli warunki w danym regionie stają się niesprzyjające, emigrują gdzie indziej. A jeśli się nie da? Wówczas przystosowują się. Czyli robią to, co zrobiła większość Polaków zamiast biegać ze starymi karabinami po lasach. Na sztandary Ludowego Wojska Polskiego a nawet PKWN-u wilk pasowałby jak ulał.

Co do praw wilka… że zacytuję:

„Honor to bzdura dla ludzi, lepiej być tchórzem niż martwym / masz prawo zawsze uciekać, prędzej niż przyjdzie ci walczyć”

I teraz mam dwa pytania do wszystkich, którzy tak ochoczo stemplują swoich bohaterów straconej sprawy wizerunkiem wilka:

1. Z kim chcecie dzielić emblemat wilka? Z homoseksualistami, zwolennikami antykoncepcji, aborcji, czy może z Ludowym Wojskiem Polskim?

2. Którą to z cech wyżej omówionych widzicie u swoich superbohaterów, że jesteście gotowi pieczętować ich wizerunkiem wilka?

I tak poza tym: dobrze, nie będę już udawał, że nie mam nic przeciwko. Mam coś przeciwko. A mianowicie to, że wykorzystując wizerunek wilka i podpisując go „żołnierze wyklęci” obrażacie wilki.

Tyle w temacie. Howgh!

Podziel się