JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ NA ŚMIERĆ PSA

Od długiego czasu nic nie pisałem, ponieważ musiałem pożegnać swojego przyjaciela. A przedtem na to pożegnanie się przygotować.

Często słyszę od ludzi, że nie chcą przyjąć psa – zwłaszcza starego – do swojego domu, bo „nie chcą przez to przechodzić”, bo „mieli kiedyś psa, ale nie chcą jeszcze raz…” mając na myśli jego śmierć.

Jednak bez śmierci nie ma życia. I może być ona pięknym i podniosłym czasem, wydarzeniem, które – jak wielkie święto – wymaga przygotowań. Dziś chcę się podzielić z Wami tym, jak się przygotować na takie wydarzenie, żeby przeżyć je po prostu dobrze.

Zanim jednak napiszę cokolwiek więcej, pragnę zaznaczyć: Ten tekst NIE JEST dla osób, które uważają, że „pies powinien znać swoje miejsce”, że pies jest istotą mniej wartą / mniej  inteligentną / głupszą / gorszą w czymkolwiek od człowieka. Ten tekst nie jest dla tych, którzy twierdząc, że kochają psy, kochają tylko siebie. Nie jest dla tych, którzy na zwierzęta spoglądają według prawideł wiary chrześcijańskiej, widząc w nich w najlepszym wypadku „braci mniejszych” a w najgorszym bioautomaty, nieposiadające uczuć, woli, rozumu. Jeśli należysz do tych osób, przestań czytać – oszczędzisz sobie niepotrzebnego wnerwienia, a mi komentarzy typu: „jesteś ekoterrorystą na paseczku Niemiec”.

1. Zapewnij swojemu psu szczęśliwą starość

Wilk – najbliższy dziki kuzyn psa – może, przy troskliwej opiece weterynaryjnej żyć w dobrym zdrowiu nawet 20 lat. Niestety, tysiące pokoleń hodowli „popełnionej” przez człowieka nagromadziły w każdej rasie psów wiele wad genetycznych, z których istnienia człowiek nie zdawał sobie sprawy, a których skutki widać zwłaszcza na starość. Słabnie układ ruchowy, zaczyna źle funkcjonować układ pokarmowy, nerwowy… Psy dużych ras nie żyją dłużej, jak 15 – 16 lat, a i taka starość rzadko odbywa się bez poważniejszych schorzeń.

Takie to podobne do ludzkiej starości. I tego samego potrzebuje pies w ten czas, co i człowiek: aktywności, higieny, powietrza i czasu.

Aktywność oznacza, że póki można – póki jeszcze czas – zapewnij swojemu psu przygody: wyjazdy, wycieczki, żeby wiele miejsc zobaczył i jeszcze więcej powąchał. Jak to powiedziała mi kiedyś pewna staruszka w Domu Pomocy Społecznej w Legnicy: „Wyszalej się, pókiś młody, żeby na starość, jak będziesz tak leżał jak ja, całymi dniami, miał co wspominać”.

Psy też wspominają. Daj swojemu przyjacielowi wiele pięknych, dobrych, kochanych wspomnień.

Nie pozwól, by w czasie, gdy już twój przyjaciel nie będzie mógł daleko chodzić tylko leżał: wychodź z nim, choćby na chwilę, choćby tylko na ulicę obok czy na trawnik na osiedlu. Pozwól mu pożegnać się z powietrzem, błękitnym niebem, ze słońcem…

Daj mu swój czas – teraz bardziej, niż kiedykolwiek. Kiedy będzie całymi dniami spał, nie pozwól, żeby spał sam. Siadaj przy nim, niech czuje, że przy nim jesteś. Nikt nie potrzebuje bliskości kochanych osób bardziej, niż staruszkowie.

Zapewnij swojemu psu dobrą opiekę medyczną. Dotknie go wiele chorób, coraz więcej dolegliwości… Ale jednocześnie oszczędzaj mu, ile możesz, stresu związanego z wyjeżdżaniem do weterynarza na drugim końcu miasta. To niełatwe, zważywszy, że weterynarze – jak i lekarze – są różni. I różna jest jakość ich wiedzy, umiejętności i usług. Może jest w Twojej okolicy jakiś stary, emerytowany weterynarz? Ktoś, kto sam doświadcza starości, lepiej będzie ją rozumiał u innych – także u zwierząt.

Na koniec zostawiam najtrudniejszy temat, dotykający także chorób i słabości związanych z podeszłym wiekiem. I mogę ten temat potraktować jednym zdaniem: Kto nie mył zafajdanego tyłka swojego psa nie ma pojęcia o miłości i przyjaźni.

2. Pozwól mu odejść

Każdy pies jest w głębi swoich genów wilkiem. Traktuje Cię więc, jak członka swojego stada, jak członka swojej rodziny. A dla wilka nie ma większej świętości, niż rodzina. I nie ma dla wilka większego obowiązku.

Dlatego musi wiedzieć, że pozwalasz mu odejść. Dopóki tego nie zrobisz, będzie uważał za swój obowiązek trwać przy tobie po ostatnią iskrę życia, bez względu na ból, bez względu na swój stan, bez względu na wszystko, co ze starością związane.

Powiedz mu to. Powiedz: „Tak bardzo cię kocham. I wiem, że ty też mnie kochasz. Ale kiedy będziesz wiedział, że nadszedł Ten Dzień, odejdź. Nie bój się o mnie”. Pies potrzebuje tych słów od Ciebie, odczucia, że nie musi się obawiać, że wpędzi Cię w rozpacz odchodząc. To podstawowy warunek pogodnej i godnej śmierci dla niego: poczucie, że i Ty jesteś z nią pogodzony.

3. Dzień Odejścia

Zwierzęta, w przeciwieństwie do ludzi wiedzą, kiedy odejść. Czują Ten Dzień, gdy przychodzi. I dają różne oznaki – najpierw, że Dzień Ten już jest blisko a później – że to już teraz, dzisiaj.

Jest wielu ludzi, którzy nie znają swoich psów, bo tak naprawdę ich nie kochają. Ale jeśli należysz do tych, dla których pies jest najświętszą z przyjaźni – będziesz widzieć po jego zachowaniu, że czas się zbliża. Będziesz widzieć jeszcze słabszy niż zwykle chód; może pojawić się wzrost niepokoju u psa, kiedy go zostawiasz idąc po zakupy czy do pracy. Jest takich sygnałów bardzo wiele i każdy, kto potrafi słuchać i patrzeć zauważy je i zrozumie.

Wśród dzikich zwierząt panuje taki „zwyczaj”, że kiedy zwierzę wie, że umiera, odchodzi w jakieś miejsce, które wybiera na swoją śmierć. Broni tego miejsca każdym ostatkiem sił i nie chce, by go ruszyć choćby o pół długości ogona. Wiele psów też tak robi.

Będziesz wiedzieć, bo Twój pies powie Ci, że to koniec.

Nie popełniaj – proszę Cię w imieniu Twojego psa – tego błędu, że będziesz jak ludzie buntować się przeciwko Prawu Śmierci. Pies wie, że nasze mrzonki o życiu wiecznym, twierdzenia różnych religii o tym, że śmierć jest wytworem grzechu czy zła – że to wszystko bzdury. Wie, że Prawo Lasu to Prawo Śmierci, bez której nie ma życia, to Prawo, które życie stworzyło mocą Doboru Naturalnego, stworzyło całą jego różnorodność i wspaniałość. Wie, że każdy żyjąc, żywiąc się zaciąga dług od Przyrody i musi spłacić ten dług Ziemi własnym ciałem.

Dlatego przyjmij Ten Dzień nie rozpaczą i buntem, ale z powagą, uroczyście. Niech będą łzy przy pożegnaniu, ale niech nie będzie rozpaczy. Niech będzie żal, ale nie sprzeciw. Rozpacz, niedowierzanie i bunt niczego nie zmienią, a sprawią, że Ten Dzień, który winien być przyjęty godnie i uroczyście, stanie się żałosny i przerażający.

Nie wprowadzajmy swoją rozpaczą ludzkiego bajzlu do Świątyni Śmierci, którą każda istota na tej planecie rozumie poza nami – ludźmi. Tylko ludzie są tak bezdennie durni, że nie potrafią zrozumieć tego najprostszego Prawa Przyrody. Prawa, że co z Ziemi wyrosło, do Ziemi wróci.

Przygotuj Ten Dzień. Przygotuj wszystko, co będzie potrzebne. Weź dzień wolny z pracy, kup dobre wino i usiądź przy swoim przyjacielu. Przytul go i razem spędźcie Ten ostatni Dzień. Niech poczuje, że jest kochany za wszystko, kim jest. Także za swoje odejście. Niech poczuje spokój i ciszę, łagodny dotyk Twojej ręki. I tak razem trwajcie, oczekując na Panią Śmierć. Ona jest jak sen po długim, męczącym dniu, kiedy marzymy o położeniu się spać, a kiedy z rozkoszą zasypiamy nie obchodzi nas, czy będzie jakieś jutro.

Niech Ten Dzień będzie Dniem Wdzięczności. Tylu istotom nie dane było zaznać życia, nie dane było cieszyć się nim równie długo jak nam, nie dane było doznać tego szczęścia co nam. Jest za co dziękować Wielkiemu Wilkowi, który w Twoim psie ogrzewał Cię, ochraniał, i mobilizował do cieszenia się pięknem tego życia tutaj, cieszenia się pełnymi garściami, bez mrzonek i kłamstw o jakimś „przyszłym życiu” które tylko przesłaniają prawdziwą wartość tego jedynego, które nam dano.

Kilka słów w kwestii eutanazji. Pies jest w swoich genach wilkiem, cząstką dzikiej Przyrody, która do nas przylgnęła i związała swój los z naszym. W Przyrodzie zaś mało które zwierze umiera ze starości. Rolę zastrzyku weterynarza spełnia w Przyrodzie to, przed czym naszego psa chronimy – choroby, rany, głód. Ponieważ chronimy, mamy też obowiązek czymś to zastąpić i takim czymś jest pomoc psu w godnym i spokojnym odejściu.

Trzymaj go za łapkę, gdy będzie odchodził. I niech ostatnim słowem, które od Ciebie usłyszy, będzie wielkie: „Dziękuję”.

4. Co później?

Przepisy polskie są jasne i bezwzględne: ciało psa należy poddać „utylizacji”, w przeciwnym razie stwarza się „zagrożenie sanitarne”, które jest karane grzywną 500 zł lub nawet pozbawieniem wolności do lat dwóch.

Tak czysto filozoficznie zadaję sobie pytanie jak to jest, że ludzie spuszczający cuchnące ścieki do przepływającego przez park w Cieplicach strumienia nie stwarzają takiego zagrożenia? Jak to jest, że firmy budowlane, wysypujące w lesie gruzy i śmieci z potężnych placów budowy osiedli dla bogaczy nie stwarzają takiego zagrożenia? Jak to jest? Ciekawe.

Całe szczęście w Polsce jest alternatywa. Pojawiają się już, choć jeszcze opornie – cmentarze dla zwierząt. Wielu mówi, że to fanaberia i głupota, ale niech zamilkną ci durni przedstawiciele chrześcijańskiej ciemnoty. Niech milczą, bo płożąc się w pyle przed swoim „Bogiem miłości” o miłości NIC nie wiedzą i nic z niej nie rozumieją.

Co z Ziemi wzięte, Ziemi winno być zwrócone. Godnie i uroczyście tak, jak przystało na kogoś kto był kochany.

Włóż do grobu Twojego psa trochę jedzenia i wody. On tego już nie potrzebuje, ale niech wie Ziemia, że twoje serce jest czyste i pełne miłości do Jej dzieci.

Indianie wierzyli, że  gdy Ty będziesz umierać, twój pies wróci po Ciebie i odprowadzi Cię tam, gdzie każdego czeka wieczny i zasłużony odpoczynek.

I odpoczniecie już Razem. Czego Tobie i sobie życzę.

A tak na koniec… jest tylko jedno lekarstwo na ból po stracie psa. Jest nim przyjęcie do Twojego domu kolejnego. I zanim pod wpływem emocji związanych ze śmiercią przyjaciela powiesz, że „nie chcesz znów przez to przechodzić” to pomyśl: czy naprawdę warto dla kilku chwil bólu i smutku rezygnować z całych miesięcy czy lat wspólnych, cudownych przygód? Jestem pewien, że Twój pies nie chciałby zostawić Cię samego. Chciałby, żeby przyszedł następca, który kontynuuje jego misję Wilczego Ambasadora Lasu w sercu ludzkiej cywilizacji.

Podziel się

194 odpowiedzi do “JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ NA ŚMIERĆ PSA”

  1. Dziękuję bardzo za każde słowo moj odszedł 11/12-2018 o godz.20;00 dał mi 13 lat swojego życia za które jestem bardzo wdzięczna wiedziałam że ten czas przyjdzie w 10 roku dostał cukrzyce insulina 2 razy dziennie w dalszym ciągu alarm dzwoni nie image go wyłączyć, był moim dzieckiem moim synkiem znaleźliśmy się w schronisku i bardzo pragnę znaleźć następnego też tam mam 2 kundelki znalezione w śmieciach wyrzucone alle moje serce i duszą jest oddana dla niego kocham te co mam i będę kochać ten co przyjdzie ale to on nauczył mnie wszystkiego prawdziwiej miłość i zawsze kochałam ale nigdy tak mocno jak jego dziękuję bardzo za każde słowo moj zasnął w moich ramionach i za to jestem wdzięczna bardzo 💔💔💔💔💔💔💔

  2. Napisane… że dech zapiera, pożegnałam już jedną sunie…niewiem jak to przeżyłam,to był dramat.a teraz muszę przygotować się na kolejne pożegnanie… Maciuś na 12,lat…

  3. Piekny tekst i bardzo potrzebny. Po tamtej stronie czekaja na mnie 2 psy najbliższe i kilka bliskich. Zawsze uwazalam ze Fige dala mi Nuka wlaanie po tp bym nie cierpiała i wlasnie dla tego ze wciaz mnie kocha. Dziś mam 3 psa i tym razem juz nie mówię że ostatni. Dopóki bede miala sile bede im domem.
    Nie zgadzam sie jednak z tym co piszesz o katolikach. Kocham Boga i uwazam ze Pan Bog mi je dal pod opieke wlasnie po to by wypełnić moje zycie realna i bezwarunkową miloscia. I takze ze wzgledu na kwestie wiary uważam ze kazdemu stworzeniu nalezy sie godna śmierć i godny pochówek. Nie zutylizowalam zadnego ze swoich psów. Wciąż chodzę pod brzozę gdzie pośród pol sie za nie i wszystkie zwierzęta modle.

    1. Nie musisz się z tym zgadzać, jednak tym co napisałaś zaprzeczasz samej sobie i swojej wierze .
      Po co piszesz takie bzdury?
      Jaka z Ciebie katoliczka jeśli nie znasz na czym polega i opiera się Twoja wiara? (gdybyś wiedziała, nie napisałabyś tych bzdur)
      Godna śmierć i godny pochówek nie jest ważny, ale jest coś co powinno być ważniejsze- życie.

  4. A co zrobić kiedy to przychodzi nagle ? Kiedy jesteś z psem na spacerze? On się załatwia i biegnąc do Ciebie nagle upada wydając z siebie dziwny, do tej pory nie znany dźwięk. Podnosisz go, próbujesz postawić na nogi, błędne oczy patrzą tylko w jedną strone i nagle w ciągu tych kilku sekund uświadamiasz sobie że coś jest nie tak. Bierzesz Go na ręce i lecisz co sił w nogach przez ulicę do pobliskiego weta. Niestety reanimacja nie przynosi skutku. Czujesz żal, smutek i tą cholerną bezsilność że można było coś więcej zrobić, że może gdybyś Go sam zaczął reanimować to by żył. Że może te kilka sekund to było za długo . Na to się nigdy nie da przygotować.

  5. Ja wlasnie pozegnalam swoja sunie , labunie 6 dni temu, tak wlasnie spokojnie , pomalutku , odeszla na swoim ogrodku, tam byla zawsze szczesliwa, musielismy jej pomoc bo juz nie mogla wstawac, wiele razy mylam , czyscilam dupke, zrobilabym to jeszcze 1000 razy, ale nie moglam patrzec jak nie moze isc tam gdzie chce , sterydy juz nie pomagaly, byla z nami 15 lat i dwa miesice, 9 dni, tak tesknie

  6. Poryczałam się !!!
    To takie smutne żegnać przyjaciela ! Jedynego prawdziwego ;( jeszcze sobie tego nie wyobrażam !! Nie wiem czy dałabym radę tak po prostu pozwolić mu odejść !!!

    1. To jest prawda że pieski które wiedzą że odchodzą to sobie idą i nawet w samotności umierają tak zrobił mój kochany murzynek co 22 maja będzie już 10 lat niestety nie wytrzymałam bez pieska mam drugiego na jego miejscu , one są kochane i potrzebują miłości i czułości tak jak człowiek i opieki do końca ich dni .

    2. Dziękuję Panu za piękne słowa które w późniejszym czasie mi się przydadzą mam też sunie 15 latek ma jest moim całym życiem kocham ją bardzo i dbam o nią jak mogę jest bardzo chora ma guzy na wątrobie i bardzo się boję tego dnia który kiedyś nadejdzie

  7. Pieknie ,pieknie Pan to opisal. Mam 15 letnia sunie,kocham ja nad zycie,ale wiem,ze Nasz czas sie powolutku konczy i bardzo boje sie tego momentu. Staram sie nie myslec o tej chwili ,ale ,jak widze,ze juz kroczki coraz slabsze,oczki coraz gorzej widza i z bieganiem problem- przyszla starosc. Wiele chorob z ktorymi walcze. Jednak moja sunia ma duza wole zycie- lubi sie bawic i czesto odnajduje w niej tego slodkiego szczeniora. Bede ten tekst czytac czesto,zeby przejsc godnie z moja przyjaciolka przez ten czas. Pozdrawiam!!!

    1. Pięknie napisane,Pozegnałam mojego przyjaciela po 15 latach wspólnych wspaniałych lat.Do końca byliśmy razem.Dzień odejścia był zaplanowany przez mojego psa,patrzył mi w oczy dajäc sygnał…. daj mi odejść.Dzień ten był wielkim świętem ,dzień wolny,ostatni wspölny spacer w ulubione miejsca i ostatnie pożegnanie.Żył godnie i odszedł godnie tak jak żył.Jest w moim sercu .Po trzech miesiacach pojawił się nowy członek rodziny też husky.Życzę każdemu tak pięknego pożegnania

      1. A ja się poryczałam. Mam 15 letniego labradora , widzę jak z dnia na dzień ciężej mu chodzić. Chyba jeszcze nie jestem gotowa.

        1. Dokładnie to rozumiem. Mój Golden ma 10 lat ale już od 6 lat walczymy z dysplazja. Ciężko mu się poruszać a ja robię wszystko co w mojej mocy aby mu pomóc. Przeszliśmy już zabiegi laseroterapi, obecnie robimy magnetoterapie i jest troszkę lepiej. Na szczęście pies jest radosny, pogodny i lubi się bawić ale jak pomyślę że będę musiała się z nim rozstać to wpadam w rozpacz.

          1. Wczoraj pozegnalismy nasza najukochansza Sunie.
            Dopoki nie dochodzi do rozstania i do sytuacji w ktorej trzeba sie zmierzyc z tym bolem, ciezko sobie wyobrazic nawet jak wielkie cierpienie to moze byc. Miala 11 lat. Byla schorowana ale miala w sobie tyle radosci, energii i checi zycia…
            zawsze bedzie mi jej brakowac bo to przy niej dorastalam.
            Do samego konca patrzyla…a jej wzrok byl spokojny i radosny.
            Wiedziala, ze odchodzi.

        2. U mojego przyjaciela, psiego synka, członka rodziny zdiagnozowano guza mózgu. Walczymy na różne sposoby, ale widzę, że ta bitwę powoli przegrywamy. Dziękuję za ten tekst. Powoli przygotowuje się do najbardziej smutnych dni naszej wspólnej podróży.

        3. Tak zrobiłam choć nie czytałam Mój Pies zachorowal i miał 12 lat i 7 miesięcy Wszystko poszło szybko bezwzględnie Umierając zawołał mnie zaszczekal słabo bo nie miał sił i włożył głowę w moje ręce u cichutko 9dszedl Podziekowalam mu za wszystko i przeprosilam za to co moglam bezwiednie zle zrobic Trzymalam Go na kolanach bardzo długo az poczulam ze go nue ma i nie jest łatwo minął dzisiaj miesiąc i pustka Na razie nie mige zastąpić innym pieskiem czekam

          1. Moja ukochana Maja Husky odeszła wczoraj nie mogłam się z nią pożegnać bo jestem za granica.Miala 11 lat zapalenie ropoma. I zapalenie otrzewni serce mi pęka do końca próbowaliśmy ja ratować nie mogę w to uwierzyć i ze jak wrócę do domu to jej już nie ma i nie będzie serce mi pęka 💔🐶😭

        1. Popłakalam sie.Wszystko wróciło.Gdy to czytałam miałm wrazenie ze ktos opisywal mojego Kazo-mojego NAJDROZSZEGO przyjaciela.Zyl z nami 16 lat.To wszysko co bylo napisane to prawda.Wiedział ze umiera i my tez wiedzielismy.U mierał w moich ramionach,słyszc-tak bardzo Cie kocham,juz dobrze idz piesku(znowu rycze)Nadal go kocham i tesknie za nim.Ale smierć jest zwiazana z zyciem.Teraz jest Nero i bardzo go kocham.Kazo-DZIEKUJĘ

          1. 12. Listopada odszedł mój 13letni piesek dużej rasy miał raka Odszedł pozostawiając mnie w wielkim smutku bardzo go kochałam był dlamnie jak relikwia Brak mi go niewiem czy kiedykolwiek zapomnę o nim Płaczę po dziś dzień

        2. Dziekuje Wam za te wpisy…moja Misia wielki przyjaciel wlasnie odchodzi po 15 latach towarzyszenia mi we wspólnym życiu….zasypia w domu w swoim miejscu nie pije mimo wczorajszych kroplówek…głaskam ja całuje i się żegnam….Będzie na zawsze w moim sercu❤️

      1. Moja Tinka York zmarła 3 dni temu. Miala 8 lat. Mam w sobie ogromny żal w sobie. Pociesza mni myśl, że w nocy zareagowałam na to co się z nią dzieje. Wzięłam ja w kocyk, kolysalam jak dziecko. Mąż chciał jeszcze ratować ją, jechać do weterynarza, ale ja wiedziałam że to koniec. Tuliłam ją, glaskakam. A ona byla taka spokojna, cichutka i patrzyła na nas. Coraz slabsza i slabsza i życie z niej uszlo. Mam jecze jedną 3 letnią sunię, ale ból jest we mnie taki duży…

    2. Tez mam 15 letnia sunie i czesto przysiadam na brzrgu jej fotela zeby potrzymac za lapke poglaskac..Nawet myslec nie chce jak to bedzie

      1. W lutym pożegnałam mojego ukochanego labradora po ponad qy latach wspólnego życia. Tego dnia wiedziałam, czułam ze patrzy na mnie już bardzo zmeczarnym wzrokiem,ze cierpi i wręcz krzyczy „chce juz odejsc”. Byłam z Nim do końca. Aż oczka się zamknęły. Na wieki. Serce pękło. Wiem,ze nie chciał abym cierpiala , bo zawsze mnie uszczestawial i chciał dla mnie jak najlepiej. Dzisiaj mam spaniela-szceniaka. Tez czarany, jak mój labek. Ale ON był pierwszy, jedyny i zawsze będzie w moim sercu.

      1. Witaj ja mam to samo moja Sonia ma 15 lat w poniedziałek ma mieć podana ostatnia decyzję czy walczymy czy poprostu dajemy jej odejść w spokoju i bez bólu tylko że ja nie potrafię się z tym pogodzić kocham ja nad życie. Ale w tym wszystkim najgorsze jest to że nie mogę się z nią nawet pożegnać jeżeli to już naprawdę koniec ponieważ nie ma mnie obok niej 😭😭 serce mnie boli codziennie płacze nie potrafię sobie z tym poradzić nie potrafię poprostu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.