UWIERZ W WILKA

Drzwi mojego pokoju niemal wyleciały z zawiasów, kiedy M. (współstudent z roku w seminarium) wpadł do mnie w niedzielny poranek tuż przed śniadaniem.

sutannę miał potarganą, włosy w nieładzie, twarz czerwoną, usta półotwarte i wypełnione ciężkim dyszeniem. W wytrzeszczonych oczach buzowało szaleństwo. Z boku jego twarzy spływała kropla potu, była w tym momencie mniej więcej na wysokości nasady nosa.

Słyszałeś??? Słyszałeś??? – krzyknął i nie dając mi dojść do słowa, dodał jeszcze bardziej wrzaskliwie: – WYSZŁA NOWA ENCYKLIKA!!!

Zaniemówiłem na chwilę, bo nie wiedziałem, jak zareagować na tego typu zachowanie. Znałem M. podobnie jak wszystkich, z którymi byłem zamknięty 24h/dobę/7x/tydzień – ale nawet po takim fanatyku nie spodziewałbym się takiej sceny,

Wyszła. Encyklika – zacząłem w końcu niepewnym głosem. – To dobrze. Nie pierwsza i nie ostatnia. Nie ma się czym podniecać.

Na te słowa tym razem to M. zaniemówił. Jego oczy rozszerzyły się jeszcze bardziej, wydawało się, że zaraz wyskoczą mu na zewnątrz.

A… ale jak to? – wyjąkał, a potem wybuchnął: – Czy ty jesteś katolikiem??! Wychodzi nowa encyklika papieża a ty… Ty w ogóle jeszcze wierzysz w Boga??!


Dlaczego wierzę w Wilka?

Bądźmy systematyczni. Wymienię powody po kolei.

1) Nie ma żadnego dowodu naukowego, argumentu logicznie spójnego, przesłanki udokumentowanej – na mocy której wiara w Wilka miałaby być mniej sensowna od wiary w bezcielesną istotę, której nikt nigdy nie widział. Albo w Latającego Potwora Spaghetti.

2) Wilki są istotami rzeczywiście istniejącymi, co każdy może sobie samodzielnie sprawdzić. Natomiast bogowie… no cóż.

3) Tym samym Wiara-W-Wilka nie wymaga ode mnie wierzenia po drodze w świadectwo jakiegoś człowieka sprzed 2/3/4 tys. lat, o którym to człowieku też nie mam pewności, czy rzeczywiście żył. A nawet jeśli, to że nie kłamał twierdząc, że objawił mu się ten czy tamten bóg.

4) Wilk nie straszy piekłem za karę za niewierzenie w niego.

5) Wilk nie chce twoich pieniędzy.

6) Wilk nie obiecuje nieba po śmierci, prawdziwości którego nijak nie da się sprawdzić. Obiecuje własnym cyklem życiowym pójście do ziemi i stopienie się z lasem, a prawdziwości lasu każdy może doświadczyć przy odrobinie chęci i wolnego czasu.

7) Wilk jest przyjemniejszy w dotyku niż np. brodato-wąsato-długowłosy facet.

8) Wiara w Wilka nie sprzecza się w żadnym punkcie z najbardziej nawet sceptycznym światopoglądem naukowym, a tylko taki daje jakiekolwiek szanse na prawdziwą wiedzę.

9) Jednocześnie Wilk, jako istota wciąż tajemnicza, bo słabo zbadana, jest idealnym pomostem pomiędzy sceptycznym rozumem i uczuciami. W Wilku mogę zogniskować swój zachwyt, podziw i miłość do Wszechświata, których to uczuć doświadczam, zgłębiając naukową wiedzę o nim.

10) Ostatnie i najważniejsze dla mnie. Wilk mi odpowiedział, gdy ludzki bóg milczał. Odpowiedział pewnego dnia spoglądając mi w oczy. Ludzki bóg tego nie potrafi, bo nie posiada oczu. Wilka spotkałem, a ludzkiego boga nikt nigdy nie widział, poza kilkoma rozhisteryzowanymi zakonnicami, które z braku normalnego życia i pożycia sublimowały swój popęd seksualny w kierunku niewidzialnego, wyżej wzmiankowanego brodato-wąsato-długowłosego faceta, a naturalna siła popędu, wpędzonego w takie zwyrodnienie wywoływała u nich halucynacje czy wybujałe, wyjątkowo realistyczne gry wyobraźni.

Byłem kiedyś katolickim fanatykiem i dwadzieścia jeden lat swojego życia spędziłem na służbie istoty, która najprawdopodobniej nie istnieje, a jeśli nawet by istniała, to tym gorzej – bo z kimś takim nie warto mieć do czynienia.

Spotkanie z wilkami ocaliło mnie od szaleństwa, rozpaczy, samobójstwa.

Dlatego będę wierzyć w Wilka. I nazywam go Fenrir, jak Wielkiego Wilka Końca Czasu z mitologii skandynawskiej; gdyż tak, jak Fenrir w tejże mitologii odgryzł rękę jednemu z ludzkich bogów, a innemu głowę – tak Wilk pokazał mi, że ludzki, katolicki bóg nie ma ręki, którą mógłby cokolwiek mi dać, ani głowy, żeby chociaż na mnie spojrzeć czy o mnie pomyśleć.

A dlaczego Wilk, a nie, dla przykładu, Dżdżownica? O tym kiedy indziej, bo to długa historia…

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.